Żywot św. Antoniego

Chociaż Padwa, miasto w północnych Włoszech, stała się miastem św. Antoniego i jej nazwa służy do odróżnienia go od innych jego imienników, to nie ona była jego ojczyzną. Św. Antoni urodził się około r. 1191 i wychował w dalekiej Lizbonie, stolicy dzisiejszej Portugalii.

2019-05-12

Tu odkrył również źródło, z którego odtąd czerpać będzie obficie: Pismo święte. Tak często było ono jego lekturą, że nauczył się go prawie na pamięć. Pracowite były te lata, ale też staną się one nieocenionym przygotowaniem do zadań, jakie mu Bóg zamierzył zlecić. Tutaj prawdopodobnie otrzymał również święcenia kapłańskie.

Unormowany tryb życia i zajęć młodego studenta, zakonnika i kapłana został jednak nagle zakłócony. Powodem tego stało się wydarzenie, którego Koimbra, a zwłaszcza sam klasztor Św. Krzyża stał się świadkiem. Oto przywieziono tu trumny pięciu braci z zakonu św. Franciszka, którzy niedawno w dniu 16 stycznia 1220 r. ponieśli śmierć męczeńską w niedalekim Maroku z rąk mahometan. Ich pogrzeb stał się olbrzymią manifestacją religijną i hołdem dla nieustraszonych głosicieli Chrystusowej Ewangelii wyniesionych później na ołtarze.

Fernando przeżył głęboko ten moment i zrozumiał go jako głos Boży skierowany wyraźnie do niego. Tak szczery był jego zapał i siła przekonywania, że uzyskał od swych przełożonych zgodę i pozwolenie na przejście do tego zakonu, który wydał męczenników za wiarę. Wydawało mu się, że przyobleczenie tego samego habitu jest warunkiem, by im dorównać w chrześcijańskiej gorliwości. Koło Koimbry mieli już Bracia Mniejsi mały klasztorek pod wezwaniem św. Antoniego Pustelnika.

Fernando otrzymując habit franciszkański otrzymał również imię patrona tego miejsca. Odtąd znany będzie już tylko jako brat Antoni. Jego dotychczasowi przełożeni i współbracia zdawali sobie sprawę kogo tracą. Jeden z nich miał zażartować, że w nowym zakonie zostanie z pewnością świętym. Kiedy się dowiesz, że jestem święty, będziesz chwalił Boga - odpowiedział pokornie odchodzący. Miał wówczas 29 lat.

Jedyną prośbą, jaką zgłosił prosząc nowych przełożonych o habit, było pragnienie dołączenia do nowej wyprawy misyjnej do krajów mahometańskich. Tak gorąca była ta prośba, że już pod koniec roku 1220, a więc po kilku dopiero miesiącach pobytu w zakonie franciszkańskim, przełożony prowincjalny udzielił mu potrzebnego pozwolenia. Antoni był przekonany, że on także głosząc Chrystusa niewiernym uzyska wnet palmę męczeństwa. Przekonał się jednak, że nie tak łatwo odczytać w planach Bożych swoje przeznaczenie.

Stanąwszy na ziemi afrykańskiej Antoni marzył, że stanie się tu spadkobiercą św. Augustyna, jego ulubionego mistrza, który tu kiedyś żył i działał. Ale los uwziął się na niego. Ludność Maroka przeżywała trudny okres z powodu posuchy i idącego za nią głodu. Antoni nie znajdował chętnych słuchaczy. Na domiar złego wnet sam zapadł na chorobę, prawdopodobnie febrę, która odebrała mu całkowicie siły. Borykał się z nią przez trzy miesiące, aż wreszcie miejscowi kupcy chrześcijańscy przekonali go, że klimat tej ziemi jest zabójczy dla jego zdrowia. Może i sam doszedł do wniosku, że Bóg ma inne zamiary względem niego. Pozostał mu niesławny powrót do ojczyzny...

Nie przypuszczał ani on, ani jego afrykańscy przyjaciele, że okręt, na jaki wsiadł, nie zawiezie go do ojczyzny, że Opatrzność oszczędzi mu niesławnego powrotu. Chwyciła ich nagła burza i rzucała statkiem przez kilka dni po morzu aż wreszcie wyrzuciła go na wybrzeże Sycylii. Tak najmniej spodziewanie znalazł się Antoni w ojczyźnie św. Franciszka. Była to wiosna roku 1221. W małym klasztorku franciszkańskim koło Messyny przebył jakiś czas przychodząc do zdrowia. Gdy w maju miejscowi bracia zaczęli zbierać się na kapitułę generalną w Asyżu, na którą każdy miał wstęp, wybrał się z nimi i Antoni. Zobaczy tam przecie kwiat swego zakonu, który tak mało jeszcze znał, a przede wszystkim samego założyciela, św. Franciszka, którego był ogromnie ciekaw. Myślał, że może już nigdy nie będzie miał takiej okazji.

Wśród około trzech tysięcy braci, którzy przybyli na kapitułę z różnych krajów, Antoni nie zwrócił na siebie najmniejszej uwagi. Nikt nie znał jego ani on nikogo. Widział jednak św. Franciszka, przysłuchiwał się obradom, dzielił zapał pierwszych franciszkanów. Gdy pod koniec kapituły rozdzielano urzędy i obowiązki, Antoni pozostał bez przydziału. Dopiero kiedy opustoszała Porcjunkula, obecny jeszcze prowincjał Romanii br. Gracjan zabrał go i skierował do pustelni na Monte Paolo, gdzie miał kapelanować kilku braciom pustelnikom.

Po okresie wytężonych studiów w tętniącym życiem klasztorze w Coimbrze, po nerwowym okresie choroby i wyczekiwań na poprawę zdrowia w Maroku, Antoni w ciągu kilku lub kilkunastu miesięcy życia w pustelni miał czas przemyśleć i przemodlić swoje dotychczasowe pragnienia spełnione i zawiedzione, ażeby z całą wewnętrzną uległością powtórzyć za Samuelem: Mów Panie, bo słucha sługa Twój (1 Sm 3, 10). Ani bracia zamieszkujący pustelnię, ani przełożeni prowincji nie wiedzieli kim jest ten skromny i milczący brat Antoni z Portugalii.

Patron Św. Antoni

nd pn wt śr cz pt sb

25

26

27

28

29

30

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

1

2

3

4

5

Dzisiaj: 03.10.2022